24 maja 2013

Dzień 7 - Pójdź na imprezę w niekonwencjonalnym miejscu!

Dla mnie niekonwencjonalnym miejscem okazała się remiza strażacka. Kiedy kilka miesięcy temu ci oto sympatyczni panowie ze zdjęcia zdecydowali o imprezie urodzinowej w remizie strażackiej powiedziałam sobie zdecydowane NIE! Bo cóż to za zwyczaj? Strażackie kaski na głowę, maraton tańca przy strażackich ześlizgach i jest impreza? Nie do końca uderza to w moje imprezowe upodobania. Niestety rzeczywistość okazała się brutalna, nikt specjalnie dla mnie nie przeniósł imprezy w bardziej cywilizowane miejsce, zaskakujące nieprawdaż? Pozostało mi jedynie nagiąć swoje zwyczaje i upodobania i podjąć wyzwanie! Położenie "lokalu" pozostawiało wiele do życzenia, nie było to centrum miasta ani nawet obrzeża. Powiem więcej, nie było to nawet miasto. Kasków nie było, ani strażackich ześlizgów też nie ale za to było dużo śmiechu, maraton tańca również był. I może nie odkryję teraz żadnej nowej prawdy życiowej ale przyznając się do pomyłki stwierdzam, że w takich okolicznościach jak impreza urodzinowa miejsce schodzi na dalszy plan. Najważniejsi są wszyscy ludzie tworzący atmosferę radości, zabawy, szczerego uśmiechu od ucha do ucha. Bez takiej atmosfery impreza nie może być udana a bez dobrego miejsca, fantastycznego klubu w centrum miasta okazuje się, że jak najbardziej jest to realne. Przyznając się do błędu nieśmiało stwierdzam, że bawiłam się dobrze, niemniej jednak moje rozczarowanie brakiem czerwonych strażackich kasków jest monstrualne! 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz